Mateusz właśnie skończył swój pierwszy półmaraton w 2:04 i był wkurwiony. Marek skończył w 1:58 i udawał że nie jest z siebie dumny. Kuba nie skończył — kolano w 16. kilometrze. A ja patrzyłem na zegarek i wiedziałem że mogłem dać z siebie więcej.
Mieliśmy po trzydzieści parę lat. Siedzieliśmy za biurkami od dekady. I nagle — nie wiadomo kiedy — bieganie stało się jedyną rzeczą w tygodniu która była tylko dla nas. Nie dla szefa, nie dla rodziny, nie dla kredytu. Dla nas.
Problem był jeden: żaden z nas nie wiedział jak się poprawić.
Każdy z nas miał plan. Żaden nie działał tak jak powinien. Bo żaden nie wiedział kim jesteśmy — co robimy w poniedziałek rano, jak śpimy, kiedy boli kolano, kiedy brakuje czasu.
"Chcę żeby ktoś po prostu powiedział mi: dziś to zrób. Nie dawaj mi planu na 12 tygodni. Powiedz mi co mam zrobić dziś."
Jeden dzień. Jedno zadanie. Jeden krok.
Nie aplikację fitness. Zbudowaliśmy to czego sami potrzebowaliśmy — wirtualnego trenera który zna Twój cel, daje Ci jeden dzień na raz i dostosowuje się do Twojego życia. Który nie wyrzuca Cię z planu gdy pominiesz trening. Który mówi ludzkim głosem a nie algorytmem.
Mateusz złamał 1:50 wiosną.
Marek skończył swój pierwszy maraton.
Kuba wrócił po kontuzji i biega dalej.
Ja ciągle walczę z tym 1:30.
Robimy to dla każdego kto, chce więcej i wie że czas nie jest z gumy.